5 sposobów na… czyli jak lepiej odpoczywać w świecie, który nie śpi
O życiu w bańce
Przyznam Ci się do czegoś, otóż…
…mam problem z odpoczynkiem.
Być może brzmi to absurdalnie, szczególnie z ust pani od uważności, ale nawet w mojej wellnessowej bańce obsesja wykorzystywania każdej chwili najlepiej, jak się da, rozgościła się na dobre. Przecież zamiast posiedzieć bezczynnie z kubkiem herbaty, zawsze można pomedytować, a zamiast relaksować się z kryminałem Agathy Christie – sięgnąć po kolejną pozycję o samorozwoju! I mimo że dzięki takiemu podejściu udało mi się skończyć wiele wspaniałych kursów, przesłuchać tysiące podcastów i przebiec dziesiątki kilometrów, to czy pod koniec dnia rzeczywiście czułam się dzięki temu lepiej…? Okazuje się, że niekoniecznie.
Królestwo za kawę!
Jakieś dwa lata temu dopadły mnie podejrzane symptomy. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to niekończące się zmęczenie – bez względu na porę dnia. Wstawałam i kładłam się padnięta, dręczyły mnie infekcje, a ciało coraz gorzej radziło sobie z fizycznym ogarnianiem życia, o sporcie nawet nie mówiąc. Zauważyłam, że moja wydajność intelektualna słabnie, a wcześniejszy entuzjazm do pracy zanika. Dodatkowo zaczęłam budzić się w nocy i mieć problemy z ponownym zaśnięciem. Kiedy teraz o tym myślę, to nic dziwnego, że następnego dnia wstawałam wykończona!
Zapewne gdybym mogła wtedy napić się kawy, to wlewałabym ją w siebie hektolitrami. Sęk w tym, że nie mogłam, bo odkąd pamiętam, źle się po niej czuję. Zostałam więc pozostawiona na pastwę swojego zmęczenia i nie było wyjścia – trzeba się było z nim ułożyć.
O kompetencji, której trzeba się nauczyć
Pierwsze, co zrobiłam, to uczciwe przyjrzenie się swojemu stylowi życia. Szybko okazało się, że wśród tych wszystkich wspaniałych, codziennych aktywności, które realizuję, zabrakło slotu na REGENERACJĘ. Żeby była jasność – nie mam tu na myśli snu. Ten jest współcześnie klasyfikowany jako potrzeba fizjologiczna, której, po pierwsze, nie da się niczym innym zastąpić, a po drugie, jego długotrwały niedobór może prowadzić nawet do śmierci.
Brak odpoczynku z kolei – rozumianego przeze mnie jako świadome zaangażowanie się w proces regeneracji ciała i umysłu – mimo że jest kluczowy dla dobrostanu, raczej nie pozbawi nas życia. Pozbawi nas natomiast zdrowia, co potwierdzają naukowcy. Według badań niedobór odpoczynku prowadzi do zwiększonego ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, cukrzycy typu 2, otyłości, a także zaburzeń nastroju. Na poziomie mózgu może natomiast powodować m.in. problemy z pamięcią i koncentracją.
Wiemy już zatem, że odpoczywać warto. Problem, moim zdaniem, leży jednak gdzie indziej – przysięgam, nie wiem już, ile razy podczas rozmów ze studentami usłyszałam stwierdzenie: „Nie pamiętam już nawet, jak odpoczywać”. Na szczęście Claudia Hammond, brytyjska badaczka i autorka książki The Art of Rest: How to Find Respite in the Modern Age, przekonuje, że w dzisiejszym świecie odpoczynek jest pewną formą kompetencji, której trzeba się po prostu nauczyć. Z badań opublikowanych w jej książce wynika też, że każdy z nas odpoczywa na swój sposób. Jak zatem odpoczywać, żeby naprawdę odpocząć?
5 sposobów na lepszy odpoczynek
Paulina Patro, coach i ekspertka od odpoczynku, w trakcie naszej rozmowy na żywo w ramach Dobrych Rozmów podzieliła się ze mną kilkoma sugestiami w tej kwestii:
- Odpoczywaj inaczej, niż żyjesz – jeśli przez większość dnia siedzisz za biurkiem, patrząc w ekran komputera, to wieczorem zamiast oglądania seriali wybierz się na spacer. Jeśli z kolei cały dzień minął Ci na robieniu porządków w piwnicy, to wieczorne leżenie na kanapie może nie być złym pomysłem!
- Odpoczywaj regularnie – kilka krótkich przerw w ciągu dnia zamiast ciśnięcia przez sześć dni tylko po to, żeby w niedzielę paść niemal bez życia. Ta sama zasada dotyczy urlopów. Okazuje się, że dobrostanowi bardziej sprzyjają częstsze i krótsze wakacje niż jedna długa przerwa od pracy w ciągu roku.
- Urozmaicaj – próbuj różnych form wypoczynku, zwracając uwagę na swoje bieżące potrzeby. Czasami będziesz potrzebować więcej stymulacji, innym razem mniej. Z pewnością krótka praktyka mindfulness okaże się w tym kontekście przydatna!
- Odpoczywaj stadnie – najczęściej, jak to możliwe! Badania pokazują, że bycie w grupie stymuluje produkcję oksytocyny – hormonu związanego z poczuciem bezpieczeństwa i relaksu. Dlatego zamiast izolować się w domu, spróbuj odpoczywać w towarzystwie – w przyjaznym i wspierającym otoczeniu.
- Planuj – tak samo jak wizytę u dentysty. Wpisuj do kalendarza przerwy na odpoczynek – zarówno te krótkie, jak i dłuższe. Uczyń z tych paru chwil w ciągu dnia prawdziwy priorytet.
Odpoczywać więcej
Teraz chwila na łyżkę dziegciu. Wiem, że to wszystko wygląda prosto tylko na papierze, że są okresy w życiu, kiedy naprawdę dużo się dzieje i nawet najszczersze chęci konstruktywnego poradzenia sobie z wyzwaniami spełzają na niczym.
Współczesny świat dużo od nas wymaga, co potwierdza psycholożka Mirka Kolmaga, tłumacząc, że „nasze mózgi zostały stworzone przez naturę do zupełnie innych realiów”. W pracy trzeba robić coraz więcej, w życiu prywatnym – jako partnerzy, rodzice, przyjaciele czy dzieci – wcale nie mamy lżej. „Obecne warunki życia powodują, że coraz bardziej marginalizowana jest ta część układu nerwowego (…) odpowiedzialna za spokój i równowagę, czyli system ukojenia i więzi. (…) Kupujemy gotowe jedzenie, rzadko kiedy tyle chodzimy, co kiedyś, a bardzo dużo czasu spędzamy, oglądając filmy czy przeglądając media społecznościowe (…). Aktywują one pozostałe dwa układy – system dążenia i wykrywania zagrożeń. W związku z tym nasz mózg jest stale przeciążony i za rzadko odpoczywa” – dodaje Kolmaga.
Biorąc to wszystko pod uwagę, wydaje się, że współcześnie powinniśmy odpoczywać wręcz więcej. A jednak mam wrażenie, że otoczenie wymaga od nas dyspozycyjności i dowożenia częściej i więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Czy da się zatem znaleźć w tym równowagę?
Mnie pomaga uważność i kultywowanie relacji z ciałem – wszystko to, czego uczę moich studentów w ramach kursów uważności i zajęć jogi. Ciało daje nam bowiem sygnały – problem w tym, że nie zawsze chcemy słuchać. Może warto dać naszemu rozbieganemu umysłowi chwilę przerwy?
Przeczytaj więcej na podobny temat:
O słodkiej przestrzeni pomiędzy, czyli jak nie kontrolować oddechu
Mam poczucie, że to dość typowa droga, przez którą przechodzi wiele osób – od ignorowania oddechu po nadmierną kontrolę. Nic pomiędzy.
Synchronizacja w praktyce. Dieta, praca i aktywności w zależności od fazy cyklu.
Mając już nieco większą wiedzę na temat poszczególnych faz cyklu oraz konceptu, jakim jest cycle syncing, czas, żeby przejść do konkretów, czyli tego co lubię najbardziej.
Cycle syncing – o hormonach, cyklu i uważności
Czy można poczuć się lepiej, obserwując swoje naturalne wahania hormonów? Okazuje się, że tak! Dzięki metodzie zwanej cycle syncing możesz nie tylko poprawić zdrowie i przywrócić równowagę.

0 komentarzy