Jak oddech pomaga się wyciszyć?

Tygrysem” może się stać absolutnie wszystko – realne lub wyimaginowane zagrożenie, od maila od szefa, po krzyczące dziecko.

Wyobraź sobie, że lecisz na wymarzone wakacje do Azji. Pakowanie walizki zajęło Ci miesiąc, udało Ci się znaleźć idealny spray na komary, kostium i książkę na wyjazd. Przyjeżdżasz na lotnisku 2 h przed odlotem, oddajesz bagaż do ważenia i sięgasz do kieszeni kurtki po paszport, a tam… pusto. Szukasz zawzięcie, wyrzucając zawartość plecaka i nic! Oblewa cię pot, ręce trzęsą się jak galareta, a w głowie kotłują się najczarniejsze myśli. Po chwili okazuje się, że paszport siedział sobie spokojnie w kieszeni spodni i wszystko się udało, ale ty? Nadal czujesz drżenie w całym ciele, a oddech masz przyspieszony jak po półmaratonie…

W reakcji na stres

Czego byliśmy właśnie świadkami? Klasycznej reakcji stresowej, określanej też mianem reakcji walki i ucieczki. W wyniku takiej lub podobnych sytuacji w naszym ciele zachodzi seria reakcji fizjologicznych, które mają nas przygotować na konfrontację z „tygrysem”. Tygrysem w cudzysłowie, bo może się nim stać wszystko – realne lub wyimaginowane zagrożenie, od maila od szefa, po krzyczące dziecko.

Kiedy odczuwamy stres pewne układy w naszym ciele zwalniają obroty (np. trawienny), po to żeby inne mogły wykorzystać więcej energii (np. krwionośny). Zmienia się także nasz oddech, stając się przyspieszonym i płytkim, co ma kilka skutków:

  • Hiperwentylacja, czyli tzw. nadmierne oddychanie, które w dłuższej perspektywie prowadzi do niedotlenienia, zawrotów głowy a nawet omdleń.
  • Napięcie górnych mięśni klatki piersiowej, szyi oraz karku.
  • Ogólne pobudzenie (czyli wzmożona aktywizacja układu nerwowego).

I te wszystkie objawy są mile widziane, pod warunkiem, że mówimy o tymczasowym pobudzeniu. Jeśli jednak doświadczamy chronicznego stresu, a nasz układ nerwowy co chwile otrzymuje wezwanie do mobilizacji, to te zmiany wzorca oddechowego, które miały być jedyne chwilowe stają się czymś stałym. Skutki?

Ktoś wspominał o napiętym karku i częstym wzdychaniu czy ziewaniu? A może w nerwach czasem brakuje Ci oddechu i pojawiają się lekkie zawroty głowy? Zdaje się, że wiesz już dlaczego.

Furtka do większego spokoju

I tu śpieszę z dobrą nowiną – można z tym zjawiskiem pracować na wielu poziomach. Oddech nazywany jest furtką do autonomicznego układu nerwowego, czyli takiego, na który świadomie nie możemy wpłynąć. Pracując z oddechem możemy pośrednio zmienić coś pozornie niezmienianego, czyli stan pobudzenia naszego układu nerwowego. Gdy bierzemy wdech aktywizuje się jego odnoga odpowiedzialna za mobilizację – serce przyspiesza. Gdy wydychamy powietrze, przełączamy się w tryb regeneracji, a serce zwalnia.

Kiedy zatem pojawiają się pierwsze objawy stresu zacznij od zwrócenia uwagi na oddech. Biorąc wdech, upewnij się aby był zszedł on do granicy dolnych żeber, zarówno z przodu, po bokach i z tyłu klatki piersiowej. Jak to zrobić? Obejrzyj krótki filmik instruktażowy poniżej:

Powtarzaj te technikę kilka razy, aż poczujesz, że ramiona lekko puszczają, a żuchwa staje się miękka. Jeśli mimo to nadal będziesz odczuwać napięcie, możesz zacząć stopniowo wydłużać fazę wydechu licząc w głowie długość wdechu i wydłużając wydech o 1 lub 2.

Proste? Koniecznie daj znać, czy czujesz różnicę i oddychaj, nie ważne co się dzieję!

Newsletter