Od dziś do końca moich dni… Czyli rzecz o regularności
Co sprawia, że mimo świadomości tego, że joga robi nam dobrze na duchu i na ciele, nie umiemy jej praktykować regularnie?
W trakcie ostatnich zajęć w jednej z organizacji, w której uczę jogi, studentka wyznała, że trudno jest jej zmotywować się do częstszej praktyki, dzieląc się z wszystkimi obawą, że taki raz w tygodniu (a czasami rzadziej!), w biurze, nie wystarczy, żeby poczuć różnicę i zbudować nawyk.
Według różnych danych, zaledwie 2-4 z 10 osób regularnie praktykuje jogę. Poprzez „regularnie” rozumiem minimum jedną praktykę w tygodniu. Niezbyt dużo, prawda? I zakładam, że gdyby zapytać pozostałe 6-8 osób, to z pewnością większość z nich przyznałaby, że chciałaby ćwiczyć częściej. A zatem co tak naprawdę sprawia, że mimo świadomości tego, że joga robi nam dobrze na duchu i na ciele, nie umiemy praktykować regularnie?
Ile potrzeba, żeby zbudować nawyk?
Powodów jest bez liku, od perfekcjonizmu i ustawiania sobie poprzeczki zbyt wysoko („od dziś do końca moich dni codzienna, poranna praktyka przed tym jak dzieci wstaną!”), poprzez zmęczenie i przebodźcowanie po dniu pełnym spotkań, aż po brak konsekwencji i planu na to, jak rozsądnie podejść do wdrażania nowego nawyku w życie.
James Clear, światowej sławy autor i mówca znany ze swoich spostrzeżeń na temat siły nawyków, ocenił, że potrzeba 66 dni, aby zbudować nawyk. Inne badania mówią o 8 tygodniach (ok. 56 dni), prawda jest jednak taka, że wszystko zależy od naszej osobowości oraz od natury danego nawyku. Jeśli coś przychodzi łatwiej i wywołuje szybki, pozytywny efekt, to zapewniam Cię, że łatwiej zaskoczy! Nie bez znaczenia pozostaje również odpowiedź na pewne ważne pytanie.
Kluczowe pytanie
Jak często zadajesz sobie pytanie dlaczego właściwie praktykujesz jogę? A zatem, co tak naprawdę sprawia, że spośród wszystkich możliwych opcji wybierasz właśnie ją? Większość osób, z którymi ten temat poruszam, podaje jedną z 3 odpowiedzi:
- Lepsze samopoczucie fizyczne.
- Poprawiony nastrój i większy spokój.
- Aspekt społeczny, szczególnie istotny na emigracji.
Na samym początku swojej praktyki, z niekończącym się bólem lędźwi, byłam zdecydowanie jedynką. Później ewoluowałam kolejno punkt po punkcie, skutkiem czego aktualnie każdy z tych elementów tak samo się dla mnie liczy. Wszystkie z nich były i są zatem moim celami, korzyściami oraz przyczynkami do działania.
Wielu ekspertów z dziedziny psychologii i zarządzania podnosi aspekt kluczowej roli „dlaczego” w procesie budowania nawyków i rutynowych czynności. Jeśli znasz swoją motywację, łatwiej Ci będzie wyznaczać kolejne kroki i nadawać priorytet konkretnym działaniom, wiedząc, że ich realizacja pozwoli Ci osiągnąć upragnioną korzyść.
Weźmy ból pleców, kiedy wiesz już, że głównym powodem dla którego praktykujesz jogę jest chęć jego uniknięcia, i że każdorazowo po kilku rundkach powitań słońca ból maleje, to łatwiej ci będzie w chwili zwątpienia sięgnąć po ten argument, żeby jednak ruszyć się z kanapy i iść na zajęcia. Innym przykładem niech będzie radzenie sobie ze złością. Jeśli twoją motywacją jest praca nad ograniczaniem wybuchów, np. w stosunku do dzieci, to łatwiej Ci będzie w podbramkowej sytuacji skierować uwagę na oddech, zamiast iść na konfrontację, bo odbyłaś już tzw. prep-work i wiesz, że pomaga Ci to zbliżyć się do celu.
Czym częściej praktykujesz, tym…
Głęboko wierzę, że w zrozumieniu swojej motywacji do działań tkwi potencjał do zmiany, i sama często odwołuję się do mojej długaśnej listy odpowiedzi na różne „dlaczego”, zwłaszcza kiedy z różnych względów jest mi ciężko.
I nie zapominaj, czym częściej coś praktykujesz, np. jogę lub cokolwiek innego, tym bardziej staje się to twoim nawykiem (a zatem przychodzi Ci to łatwiej!), oraz kształtuje Ciebie, twoje przekonania i to, jak postrzegają Cię inni.
A zatem pytanie na dziś dla Ciebie jest takie: jaka jest twoja motywacja do praktyki jogi, mindfulness albo jakiejkolwiek innej aktywności, która sprawia, że czujesz się lepiej?
Zapraszam Cię do tej krótkiej refleksji i postaraj się nie zapomnieć swoich konkluzji, bo mogą się przydać następnym razem, kiedy w głowie pojawi się „odpuszczam”.
